Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
iamLOLA
Swojego czasu myślałam, że sama sobie potrafię pomóc najlepiej. Nie byłam zależna od nikogo. Ale.. Pojawiłeś się Ty. Zawsze byłeś przy mnie, lecz tak późno zdolałam to zauważyć. Dziś, jak i we wszystkie poprzednie dni, coraz bardziej czuję, że już nie potrafię pomóc sobie sama. Źle mi z tym. Chociaż od samego początku powtarzasz mi, że już nie jestem sama, że przecież mam Ciebie. Ale źle mi z tym, ponieważ każdego ranka czuję się jak gówno, i moja pierwsza myśl jest taka, bym do Ciebie zadzwoniła i powiedziała, jak bardzo mi źle i jak bardzo mi ciężko każdego ranka zacząć walkę z samą sobą, by się nie poddać, by nie zrobić sobie krzywdy, by się nie popłakać, by się nad sobą nie użalać, by po prostu cieszyć się z tego, co mam, cieszyć się z tego, że mam takie szczęście, jakim jesteś właśnie Ty. Ale.. ja się przecież cieszę. Ogromnie się cieszę, że mam do kogo napisać, zadzwonić, pójść, gdy mi źle, przytulić, powiedzieć, co mi leży na sercu. (...) Jeszcze parę miesięcy temu, byłam pewna, że przecież nie potrafię czuć, a teraz mam Ciebie i czuję tak bardzo mocno.. Mimo wszystko, tak rzadko mówię, jak mi źle, a tak często powtarzam Tobie, że dobrze, że jesteś, bo chcę skupiać się tylko na tym szczęściu, i za każdym razem, gdy pokazuje Tobie swoje słabości, gryzie mnie poczucie bezsilności, bo martwię się, że Ty przez to przestaniesz wierzyć, że ja naprawdę jestem szczęśliwa, boję się, że wcale tego mojego kochania nie zauważysz, a przecież ono jest i nie zawsze potrafię pokazać to gestami, więc zostają mi słowa, ciągłe powtarzanie Tobie, że jesteś moim szczęściem i że przecież nie chcę tego stracić, nie chcę stracić Ciebie.
~ B.
Reposted fromschizofreniczna schizofreniczna

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl